Modelarstwo Pawła Piwońskiego
 
     
  Dokumentacja | Narzędzia | Techniki | Galerie | Projekty | Nowości | Linki

 
     
 

 
 
 
     
 

Lockheed F-117A, Hasegawa, skala 1:72

Lockheed F-117A, Hasegawa, skala 1:72

Historia samolotu

Idea powstania samolotu "niewidzialnego" powstała w latach 70-tych XX wieku. Amerykanie analizując wysokie straty izraelskiego lotnictwa podczas działań w wojnie Yom Kippur oraz rezultaty walk w Wietnamie stwierdzili wysoki poziom wojsk rakietowych używanych do obrony p-lot.

W agencji DARPA zaczęto wówczas (w roku 1974) prowadzić projekt znany jako "Harvey" (od nazwy niewidzialnego królika w jednej z kreskówek). Projekt nie był traktowany do końca poważnie więc jedna z nie zaproszonych firm Lockheed Martin zaczęła na własny koszt opracowywać samolot o zmniejszonej powierzchni odbicia.

Już w roku 1975 zakończono opracowywanie pierwszego projektu z charakterystycznym "diamentowym" kształtem. Projekt początkowo spotkał się ze sceptycznymi opiniami, ale po dokonaniu prób okazało się że droga którą obrał projektant Denys Overholser była słuszna i zdecydowano się na jej kontynuację poprzez realizację następnych projektów Have Blue i XST (będących przedprototypami F-117A).

Po korzystnych wynikach prób projektu XST rozpoczęto prace pod zmienioną nazwą projektu na Have Blue. Projekt całkowicie utajniono a wszyscy cywilni pracownicy agencji DARPA zajmujący się projektem Harvey zostali poinformowani o "zakończeniu" tego projektu.

Dalsze prace prowadzono w zakładach Lockheeda w Palmdale. Pierwszy prototyp Have Blue wystartował w listopadzie 1976 roku i był używany do 1978 roku kiedy to rozbił się po katapultowaniu się pilota podczas problemów z podwoziem. Drugi prototyp był używany do lotów w latach 1978-79. Po jegu rozbiciu na skutek pożaru podsumowano wyniki badań i zatwierdzono budowę samolotów przedseryjnych dla lotnictwa wojskowego.

Program budowy samolotów przedseryjnych FSD (Full Scale Development) oznaczono jako Senior Trend. W stosunku do samolotów badawczych Have Blue zmodyfikowano usterzenie samolotu oraz dodano komory bombowe. Podczas testów wprowadzono korekty usterzenia motylkowego.

Wyprodukowano łącznie 59 samolotów seryjnych w wersji F-117A.

Do swe kolekcji wybrałem model produkowany przez firmę Hasegawa w skali 1:72.
Malowanie było wzorowane na fotografii umieszczonej na pudełku więc nie musiałem się specjalnie wysilać z szukaniem dokumentacji foto do potwierdzenia malunku.

Opis modelu

Model składa się z elementów wykonanych z czarnego i białego plastyku oraz posiada całkiem nieźle odwzorowane detale. Patrząc na elementy w pudełku oraz jakość ich wykonania można było odnieść wrażenie, że model będzie się sklejało szybko i bez problemów.

Tak zachęcony dokonałem "pierwszego cięcia" i rozpocząłem budowę modelu. Na pierwszy ogień poszły skrzydła. Elementy wyciąłem i delikatnie podszlifowałem, a następnie pozostawiłem do momentu spasowania ich z kadłubem.

Lockheed F-117A, skala 1:72

Kabina oraz jej detale zostały obrobione w następnej kolejności oraz pomalowane głównie na kolory czarny oraz khaki (siedzisko fotela pilota). Ich spasowanie oraz sklejenie nie sprawiało specjalnych trudności więc i czasu też nie zeszło mi specjalnie dużo. W zasadzie wystarczyło wyciąć je z ramek, pomalować oraz skleić.

Jedynym defektem była zbyt sztywna kalkomania która na tablicy przyrządów nie chciał się za bardzo dać zmiękczyć za pomocą środków używanych do tego celu, ale po prawie nadmiarowym ich użyciu zaczęła się w miarę układać i po wyschnięciu tablica przyrządów wyglądała całkiem przyzwoicie.

Lockheed F-117A, skala 1:72 Lockheed F-117A, skala 1:72 Lockheed F-117A, skala 1:72

Po kabinie pilotów zacząłem się zabierać za obróbkę elementów kadłuba. Połówki (górna i dolna) nawet do siebie pasowały i nie było żadnych problemów z ich wstępnym spasowaniem. W związku z tym przed ostatecznym montażem pomalowałem dysze (na kolor Gun Metal) oraz zabrałem się za sklejanie komory bombowej.

Na etapie składania tego bloku elementów nie napotkałem jakichś specjalnie poważnych problemów, poza malowaniem na biało białego plastyku gdzie nie było widać jak rozkłada się farba z aerografu (a już szczególnie w rogach komory). Samo spasowanie elementów także było dziecinną igraszką więc po wyschnięciu lakieru przykleiłem w oznaczone miejsca wannę kabiny pilota oraz zmontowaną komorę bombową.

Lockheed F-117A, skala 1:72 Lockheed F-117A, skala 1:72 Lockheed F-117A, skala 1:72
Lockheed F-117A, skala 1:72 Lockheed F-117A, skala 1:72 Lockheed F-117A, skala 1:72
Lockheed F-117A, skala 1:72 Lockheed F-117A, skala 1:72 Lockheed F-117A, skala 1:72

Poczekałem jeden dzień na wyschnięcie kleju i specjalnie się nie zastanawiając skleiłem kadłub.

Lockheed F-117A, skala 1:72

Dobrze więc pomyślałem sobie, skoro tak ładnie mi to idzie to i ze skrzydełkami nie powinno być problemu. I tu niestety zostałem trochę rozczarowany. O ile same skrzydła były dość dobrze odlane i nie sprawiały problemu z montażem to ich spasowanie z kadłubem zajęło mi jednak chwilkę czasu.

Lockheed F-117A, skala 1:72

Przede wszystkim musiałem wydłużyć o 2 mm w stronę ogona otwór pozycjonujący położenie lewego skrzydła. Poza tym okazało się, że pomiędzy kadłubem, a skrzydłami są niewielkie szczeliny o szerokości ok. 0,3- 0,4 mm które wypadałoby zaszpachlować i wykończyć. Wszystko byłoby OK gdyby nie fakt, że owe niepotrzebne szczeliny są usytuowane pod kątem w stosunku do wypukłych krawędzi załamań profilu skrzydeł. Szpachlowałem i szlifowałem możliwie najdelikatniej, ale cóż zarówno na dolnych jak i na górnych powierzchniach skrzydeł krawędzie załamań zostały zatarte a ich odtworzenie zajęło by mi zbyt wiele czasu i energii abym się temu miał poświęcać.

Lockheed F-117A, skala 1:72

Po zakończeniu obróbki połączeń skrzydło-kadłub rozpocząłem prace nad podwoziem. Wymagało ono trochę pracy gdyż odlew każdej goleni miał przesunięte połówki i musiałem przed pomalowaniem oraz sklejeniem wyrównać wszystkie tego rodzaju niedokładności co znowu zajęło mi trochę czasu.

Kiedy golenie były już obrobione i pomalowane to zabrałem się za obróbkę wszystkich kół. Te z kolei miały na ogumieniu ślady po wypychaczach. I te także trzeba było zaszpachlować i wyszlifować. Sprawa była nie tyle trudna co czasochłonna, bo nie mogłem podczas szlifowania ogumienia zeszlifować felg i musiałem robić to dość delikatnie.

Lockheed F-117A, skala 1:72 Lockheed F-117A, skala 1:72 Lockheed F-117A, skala 1:72
Lockheed F-117A, skala 1:72 Lockheed F-117A, skala 1:72 Lockheed F-117A, skala 1:72
Lockheed F-117A, skala 1:72 Lockheed F-117A, skala 1:72 Lockheed F-117A, skala 1:72
Lockheed F-117A, skala 1:72 Lockheed F-117A, skala 1:72 Lockheed F-117A, skala 1:72
  Lockheed F-117A, skala 1:72  

Z klapami wszelkiego rodzaju poradziłem sobie dość szybko, gdyż były dobrze odlane i wymagały jedynie delikatnego przeszlifowania krawędzi.

Lockheed F-117A, skala 1:72

Po pomalowaniu ww. elementów zacząłem prace nad bombami i mechanizmem wychylania ich z komory bombowej. O ile bomby nie przysporzyły specjalnej pracy to musiałem się już trochę poświęcić obróbce elementów hydrauliki które były cienkie, a wymagały trochę podszlifowania. Kiedy zakończyłem obróbkę ostatniego z nich to odetchnąłem z ulgą gdyż nie złamałem ani jednego elementu . Kratownice utrzymujące bomby wbrew moim obawom nie wymagały specjalnie dużej obróbki i ich przygotowanie do malowania ograniczyło się do przeszlifowania krawędzi i delikatnej korekty przesunięć form.

Lockheed F-117A, skala 1:72 Lockheed F-117A, skala 1:72 Lockheed F-117A, skala 1:72
  Lockheed F-117A, skala 1:72  

Jak wcześniej wspomniałem bomby nie sprawiły mi specjalnych kłopotów w montażu to jednak zacząłem się zastanawiać jak wyszlifować wewnętrzną powierzchnię cylindryczną od strony upierzenia bomby. Z pomocą przyszło mi wiertło o odpowiedniej średnicy ułatwiające przeszlifowanie i niejako skalibrowanie tego charakterystycznego detalu w makietach obydwu bomb.

Lockheed F-117A, skala 1:72 Lockheed F-117A, skala 1:72 Lockheed F-117A, skala 1:72
Lockheed F-117A, skala 1:72 Lockheed F-117A, skala 1:72  

Po tych wszystkich przygotowaniach zabrałem się za malowanie wnęk podwozia w kadłubie (jak się okazało łatwiej mi było malować białym lakierem na czarnym niż na białym plastyku - po prostu widziałem jak rozkłada mi się farba). Po wyschnięciu komór podwozia zamaskowałem je i dokleiłem przygotowane zawczasu elementy usterzenia motylkowego które dokładnie pasowały do wyznaczonych miejsc montażowych. Kiedy spoiny wyschnęły, zacząłem malować cały kadłub. Jako że nie było to nadzwyczaj trudne tak więc poprzestanę na tym wspominku.

Lockheed F-117A, skala 1:72 Lockheed F-117A, skala 1:72 Lockheed F-117A, skala 1:72
Lockheed F-117A, skala 1:72 Lockheed F-117A, skala 1:72  

Po pomalowaniu kadłuba zabrałem się za nakładanie na niego kalkomanii. Niestety nie posiadały zbyt wiele kleju więc miałem z nimi zabawę, a dodatkowo po położeniu lakieru matowego uwydatniła się ich tendencja do srebrzenia się.

Lockheed F-117A, skala 1:72 Lockheed F-117A, skala 1:72 Lockheed F-117A, skala 1:72
  Lockheed F-117A, skala 1:72  

Trochę zniechęcony wynikami nakładania kalkomanii zabrałem się za maskowanie osłony kabiny. Krawędzie osłony ustawione względem siebie pod bardzo ostrym kątem obklejałem taśmą a po nacięciu krawędzi nożykiem odrywałem zbędne kawałki taśmy od szerszego końca. W przeciwnym wypadku (czyli odrywania taśmy od węższego końca) zawsze zrywałem taśmę z maskowanych miejsc.

Lockheed F-117A, skala 1:72 Lockheed F-117A, skala 1:72 Lockheed F-117A, skala 1:72

Zamaskowane elementy pomalowałem lakierami w podstawowych dla nich kolorach i nałożyłem na nie matowy werniks. Po tym wszystkim zabrałem się za ostateczne wykańczanie modelu. Przede wszystkim pomalowałem pędzlem (a nie aerografem) dysze co dało efekt nierównomiernego wypalenia powierzchni na wylotach tychże elementów. Dodatkowo przykleiłem jeszcze ostatnie kalkomanie na boki kadłuba które miały wyglądać jak błyszcząca taśma samoprzylepna z nadrukowanym symbolem programu badawczego.

Następnym krokiem było uzupełnienie o wszystkie potrzebne detale kabiny pilota. Po wyschnięciu kleju zacząłem przyklejać drzwi komory bombowej i wewnętrzną hydraulikę. Po czym odłożyłem do wyschnięcia. W międzyczasie zabrałem się za mocowanie podwozia oraz jego klap.

 
Lockheed F-117A, skala 1:72 Lockheed F-117A, skala 1:72 Lockheed F-117A, skala 1:72
Lockheed F-117A, skala 1:72 Lockheed F-117A, skala 1:72

W trakcie wysychania kleju w podwoziu dokończyłem korekty malowania bomb oraz zamocowałem je (czyli przykleiłem) w zamkach, które później przykleiłem do kratownic wewnętrznych komory bombowej. Zostawiłem do wyschnięcia i chwilkę odpocząłem.

Lockheed F-117A, skala 1:72 Lockheed F-117A, skala 1:72

Na następny dzień zdjąłem model z pudełek na których schnął i z wielką satysfakcją zabrałem się za robienie ostatnich fotografii do mojej galerii.

Reasumując model jest wykonany na przyzwoitym poziomie, ale nie najlepszym. Przede wszystkim producent powinien poprawić jakość kalkomanii. Dodatkowym minusem zestawu jest jego nie najlepszy pomysł podziału technologicznego na kadłub i skrzydła. To dwie główne wady. A zalety ? Według mnie dość dobry poziom detalizacji oraz przyzwoite spasowanie większości elementów co nie nastręcza dodatkowych problemów podczas budowy. W miarę ładnie wykonana komora bombowa oraz komory podwozia wręcz zachęcają do waloryzacji. Tyle dojrzałem moim okiem. Dla tych którzy kupią ten zestaw zalecam odrobinę wytrwałości i dokładności. Na pewno zwróci się to w postaci co najmniej estetycznie wykonanego modelu.

Lakiery

  • Model Master Alluminium
  • Model Master Semigloss Black
  • Model Master Olive Drab
  • Model Master Chrome Silver
  • Humbrol 53 Gun Metal
  • Pactra A51 Weathering
  • Pactra A46 Matt Black
  • Aero Master Clear Gloss 1001
  • Pactra Clear Matt

Lockheed F-117A, skala 1:72 Lockheed F-117A, skala 1:72 Lockheed F-117A, skala 1:72
Lockheed F-117A, skala 1:72 Lockheed F-117A, skala 1:72 Lockheed F-117A, skala 1:72
Lockheed F-117A, skala 1:72 Lockheed F-117A, skala 1:72 Lockheed F-117A, skala 1:72
Lockheed F-117A, skala 1:72 Lockheed F-117A, skala 1:72  

 
     
 
 
     
  16.07.2002 © Modelarstwo PawłaP